czwartek, 19 marca 2015

5 książek, które...


Jeżeli kochasz książki w takim samym stopniu jak ja, na pewno wiesz, że prościej byłoby ci odpowiedzieć na pytanie „co było pierwsze, jajko czy kura?”, niż o swoją ulubioną książkę. Ktoś kiedyś mądrze stwierdził, że zapytać się książkoholika „jaka jest twoja ulubiona książka” to jak zapytać się matki, które dziecko kocha najbardziej. Ale to chyba nie jest do końca tak, prawda? Każdy z nas podświadomie tworzy ranking swoich ulubionych książek. Czasem może ma wątpliwości, czy słusznie postawił tę książkę nad inną, ale w gruncie rzeczy każdy ma swoje wąskie grono ulubionych lektur, choćby zapierał się rękami i nogami.
W tym poście przestawię Wam pięć pozycji, które coś dla mnie znaczą i chciałabym, aby poznało je większe grono odbiorców.

Harry Potter

Chyba nikomu tej książki przedstawiać nie muszę, prawda? Seria „Harry Potter” napisana przez J.K.Rowling dla mnie, jak i dla wielu osób była pierwszym krokiem w świecie książek. Przekonali mnie do niej moi rodzice. Pierwsze cztery tomy miałam w domu od kiedy pamiętam, zawsze stały na półce nad telewizorem w salonie. Obecnie cały
 siedmiokrąg zajmuje zaszczytne miejsce w mojej biblioteczce, tuż koło kilku książek okołopotterowych oraz innych dzieł pani Rowling.


„To znaczy, że tym, czego boisz się najbardziej, jest… strach. To bardzo mądre, Harry.”

Delirium

Na samą myśl o tej książce przechodzą mnie dreszcze. Tę trylogię kojarzy już pewnie nieco mniej osób, więc co do fabuły – zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda świat bez miłości? Akcja rozgrywa się w nieokreślonej przyszłości, gdzie miłość jest uznawana za chorobę, a każdy, kto skończył osiemnaście lat, musi poddać się zabiegowi, który odbierze mu zdolność kochania. Niezwykła historia Leny pokazuje, że uczucia są ulotne, a miłość nie zawsze jest taka, jak się spodziewaliśmy. Jest również to, co małpki lubią najbardziej, czyli totalitarne państwo, które poznajemy w zupełności od postaw i możemy się przyjrzeć jego działaniom z wielu perspektyw.

„Wiesz, że nie możesz być szczęśliwa, nie bywając czasem nieszczęśliwa, prawda?”

Dary Anioła

Z tą serią jestem związana dość krótko, bo dopiero od kwietnia poprzedniego roku, ale czuję do niej wielką sympatię. Historia, można rzec, typowa – Clary Fray jest zwyczajną nastolatką, która pewnego pięknego dnia dowiaduje się, że nie jest jednak taka zwyczajna, i musi uratować świat przed wielkim złem, bla, bla. Co więc jest w tej książce takiego, że chce się ją czytać? Każdy przedstawiony bohater jest wyrazisty, nie ma dwóch tych samym charakterów. Sceny, które w zamyśle miały być śmieszne, faktycznie takie są, nie ma tu wymuszonego śmiechu. Na pozór przewidywalna akcja w wielu miejscach może zaskoczyć. No i jeszcze jeden wielki plus – Cassandra Clare, autorka książek, napisała również trylogię, która jest prequelem „Darów”, oraz pisze wiele innych książek związanych ze światem Nocnych Łowców.

„I don’t want the world. I want you.”

Wariant

Wcale mnie nie zdziwi, jeżeli nikt nie będzie miał pojęcia, co to za książka, chociaż na pewno będzie mi z tego powodu przykro, bo to pozycja warta uwagi i godna polecenia. Ale od początku: Benson jest chłopakiem, który od dziecka wędruje po rodzinach zastępczych, nie mogąc trafić na tę właściwą. Kiedy dostaje się do Akademii Maxfield myśli, że wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze.
Rzeczywistość okazuje się inna. Jak wygląda szkoła bez dorosłych, gdzie uczniowie dbają o porządek, gotują, sprzątają, a nawet nauczają? Z której nie można się wydostać? Gdzie kamery śledzą każdy twój ruch, a nieposłuszeństwo karane jest aresztem? Kto raz trafi do aresztu, już z niego nie wraca. Nikt nie wie, co się wtedy dzieje, ale podobno czasem na podłodze zostaje trochę krwi…

„Sam wybierasz, czy chcesz stać przed czy za lufą.”

GONE

Nie lubię mówić o tej serii. Serio. Naprawdę ciężko mi wyrzucić z siebie coś sensownego. Jeżeli mam być szczera, to Michael Grant stworzył mega obrzydliwe, brutalne i trudne książki. Pierwszą z nich przeczytałam z prawdziwym niesmakiem. Fabuła – chociaż ciekawa –mogła zostać przedstawiona w ciekawszy sposób. Pierwszą część próbowałam przeczytać może z pięć razy, zanim ją skończyłam. Ale nie żałuję. Historia przedstawia się mniej-więcej tak: pewnego dnia, podczas lekcji wszyscy dorośli oraz dzieci powyżej piętnastego roku życia znikają. Nad Perdido Beach (z hiszp. Perdido – przegrany, a więc Perdido Beach – plaża przegranych) pojawia się wielka kopuła, która odgradza nastolatków od świata zewnętrznego.  Od tej pory dzieciaki są zdane same na siebie, musząc radzić sobie same.
Dlaczego ta książka jest wyjątkowa? Odpowiedź jest prosta. Epilog. Nie pamiętam, żeby coś mną wstrząsnęło tak, jak to.  Ryczałam pół dnia, w nocy nie mogłam spać, cały czas miałam w głowie słowa bohaterów, którym udało się ujść z życiem.

„...że nie mogą zrobić odpowiedniego ujęcia placu, ponieważ jakieś dzieciaki najwidoczniej bawiły się tam w cmentarz. […]
- To jest prawdziwy cmentarz. Prawdziwe groby. Nikt się w nic nie bawił.”


Masz książkę, która jest dla Ciebie ważna?
Napisz o niej w komentarzu!

2 komentarze:

  1. Jeśli pozwalasz to z chęcią napisze tu o książce którą kocham. Love, Rosie. To właśnie coś co kocham. Kocham książkę, kocham film, kocham aktorów, kocham autorkę itd. itp. Najpierw dzięki Lili Collins znalazłam tailer filmu, dopiero pół roku później dowiedziałam się ze jest on na podstawie książki. Zauroczona filmem ( a właściwie trailerem) kupiłam książkę bez oryginalnej okładki i tytułu. I aktualnie na mojej komodzie tworzy się mini ołtarzyk poświęcony Love, Rosie. Dzięki że mogłam to tu napisać. Czekam na twój następny post.

    PS. Również czytałam Gone ale odpadłam przy trzeciej części.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, przepraszam że zakłócam wasz spokój ale z chęcią przeczytała bym nowy poscik:) Jeśli dodały byście coś niezmiernie bym się ucieszyła. Dziękuje za przeczytanie Paa... ~R

    OdpowiedzUsuń